Artykuły

Znam swoje miejsce - nic się nie pomieszało

zorkownia

Zeszłoroczna edycja konkursu Blog Roku należała do Agnieszki Kalugi. Autorka bloga www.zorkownia.blogspot.com została niepisaną zwyciężczynią konkursu. Otrzymała aż trzy statuetki - Wyróżnienie Główne, Blog Blogerów i nagrodę w kategorii Blogi Literackie. Te wszystkie nagrody to nie przypadek, bo kto raz odwiedzi Zorkownię, wróci. Ten blog zmienia rzeczywistość i spojrzenie na świat każdego czytelnika. Trudno o nim zapomnieć, trudno wymazać z pamięci historie, o których Kaluga pisze. Śmierć to trudny temat, jednak na tym blogu mamy szansę przyjrzeć się mu spokojnie, z bliska.

Agnieszka Kaluga jest wolontariuszką w hospicjum. Na swoim blogu opisuje historie ludzi, z którymi się tam spotyka. Sposób, w jaki mówi o przemijaniu, jest unikalny. Kiedy decydowała się na udział w zeszłorocznej edycji konkursu, bała się, że temat hospicjum i śmierci, to nie temat literacki, ,,bo to trudna sprawa". Chciała dorównać słowem osobom, które spotyka w hospicjum. Blog dla samej autorki to rodzaj hołdu, który  chce oddać zmarłym ludziom, którym towarzyszyła w ostatnich dniach ich życia, próba ocalenia ważnych chwil, "hospicyjna myślodsiewna".

Mirka umiera. Jej młodszy brat, przycupnięty przy łóżku, spogląda z bólem i strachem. Jestem, nigdzie nie pójdę. - Czekam na siostrę, jest w drodze, nie wiem, czy zdąży dojechać. - Poczekamy razem, jeśli pan chce. 50-letni brat patrzy wzrokiem bezradnego dziecka. Trzyma Mirkę za rękę, raz po raz krzyżują się nam spojrzenia. - Może chce się pan pomodlić? - Tak, możemy. Modlimy się, dziesiątka różańca. Potem cisza. Cisza. Cisza napięta jak struna. Każda dłuższa przerwa w oddechu sprawia, że brat tężeje. Pokazuję mu palcem puls na szyi, przytulam jego głowę, całuję szpakowaty przedziałek. - Dobrze, że pan jest przy niej.

Skazani na pomoc

Pamiętam dokładnie naszą rozmowę po Gali Bloga Roku 2011. Kiedy zapytałam, dlaczego na blogu porusza tak trudne tematy, Agnieszka Kaluga odpowiedziała: - Byłam po drugiej stronie i wiem, jak to jest być skazanym na pomoc ludzi, którzy nie są życzliwi. Dziesięć lat temu zmarła mi dziesięciodniowa córka - zobaczyłam, co to jest samotność po stracie. Ludzie nie wiedzą, jak sobie z tym poradzić. Blogerka potrzebowała kontaktu, chciała wyjść do kina, szukała kogoś, kto ugotowałby z nią obiad, zabrał na koncert. Potrzebowała bycia, a nie pocieszenia. Bo po śmierci dziecka pocieszenia nie ma. A taka obecność jest bezcenna. Stwierdziła, że sama nada sens tej bezsensownej stracie. Założyła stowarzyszenie dla rodziców po stracie DLACZEGO. Zaczęła prowadzić spotkania dla takich ludzi. Potem urodził się jej synek, zajął dość dużo czasu, bo był wcześniakiem, ale jak już go wyprowadziła na świat, to poczuła, że potrafi być z ludźmi, którzy zostali dotknięci przez los. Dodaje: - Kiedy odwoziłam Bartusia do przedszkola, przejeżdżałam obok hospicjum. I myślałam: ktoś tam teraz leży, potrzebuje drugiej osoby, ma niewiele czasu. Ja nie pracuję zawodowo, mam przecież czas, kiedy synek jest w przedszkolu. Tak się jakoś złożyło, że mój teść trafił do hospicjum i przyszłam go odwiedzić. Zobaczyłam, jakie to dobre miejsce, jakie proste rzeczy pomagają ludziom. Tak się złożyło, że ruszał wtedy kurs dla wolontariuszy i tak się znalazłam. Na swoim miejscu.

Kontakt życzeniowy

Lekarz zaprzecza temu, co widzę. Kontaktu z pacjentem brak, uśmiechy owszem, ale mimowolne, Pe często nie mruga na zawołanie, nie rusza sam ręką; dominuje spastyka. Rusza, Panie Doktorze, tylko czasem o centymetr i po minucie od prośby. Uśmiech - gdy jest powód. Czasem nieadekwatny, wiem, widziałam, natomiast zawsze związany z silną emocją. Na przykład ze stresem, strachem, wzruszeniem. Uczę się rozpoznawać. Pe - różnicować. (...)Proszę też pomyśleć, Doktorze, czy czasem nie robi Pan krzywdy rodzinie mówiąc, że kontakt z Pe jest tylko życzeniowy, że rehabilitacja niewiele da. Wie Pan na pewno? Oni i tak się boją, tracą wiarę. Łatwo ich złamać. (...)Proszę mieć tę odwagę, Panie Doktorze, proszę czasem słyszeć. To jedyne życzenie.

Czytaj dalej - jaka była reakcją na pierwszą śmierć

Poprzednia
  • 1
  • 2
Następna »
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych.
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.
Napisz komentarz...

 
Brak zdjęcia












Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (57)

Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~wolontariuszka Użytkownik anonimowy
~wolontariuszka
Brak zdjęcia ~wolontariuszka Użytkownik anonimowy
do ~andrzej:
Brak zdjęcia ~andrzej Użytkownik anonimowy
5 lut 13:37 użytkownik ~andrzej napisał:
Pracuje w hospicjum od miesiaca, na umowie o prace, w administracji. I o ile zapewne od strony chorego i jego rodziny to wszystko wyglada pieknie i godnie, to od strony ludzi tu pracujacych tak rozowo juz nie jest. Niestety, liczy sie tylko biznes i kasa,
mozliwe ze tak jest,ale musisz wiedziec ze w trudnych czasach przyszło nam żyć, a raczej bezwzglednych.O każdy grosz trzeba walczyć, a nawet żebrać.Często w hospicjach przebywaja osoby nie ubezpieczone,bezdomne,Pomimo tego personel i wolontariusze zapewniaja opieke dla wszystkich.Dlatego też jestesmy wdzieczni wszystkim sponsorom,ofiarodawcom 1 % podatku .Pieniadze nie sa marnowane/znam to z własnego podwórka/ Nie wiem czym sie rozczarowałeś -praca ? czy rozmowami o pieniadzach? Jezeli postanowiłes pomagać,ofiarowałes swój czas i masz dobre chęci ,nie zwracaj uwagi na finanse,od tego jest kto inny.Działaj zgodnie ze swoim sumieniem i spełniaj sie w pracy. Pozdrawiam.
5 lut 14:21 | ocena: 100%
Liczba głosów:7
100%
0%
| odpowiedzi: 2
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~mimi Użytkownik anonimowy
~mimi
Brak zdjęcia ~mimi Użytkownik anonimowy
do ~kto pragnie więcej wiedzieć niech szuka:
Brak zdjęcia ~kto pragnie więcej wiedzieć niech szuka Użytkownik anonimowy
5 lut 14:34 użytkownik ~kto pragnie więcej wiedzieć niech szuka napisał:
Trudne umieranie jest w wielu przypadkach zawinione przez ludzi, którzy chcą żyć za wszelką cenę jeszcze i jeszcze. Moment tzw. śmierci jest dosyć elastyczny i podlega w częściowo też naszej decyzji. Szczególnie gdy człowiek jest starszy i widzi - czuje,
Byłeś w hospicjum, widziałeś? Ja bylam i sie z Toba nie zgadzam. Kazdy przypadek to dramat ludzki. Ci ludzie wiedza, że umieraja i niekiedy nie moga odejsc ....To ludzie sponiewierani leczeniem....widziałes dziecko trzymajace za stope matke w hospicjum? Widziales tanczace dziecko w hospicjum przy dziadku co nie moze umrzec, widziałes jak oni sami probuja sie zaglodzic nie przyjmujac pokarmu wody aby odejsc???? Jak niektorzy chca bardzo zyc dla rodzin, dzieci, mezow zon? W naszej kulturze nie ma kultury odchodzenia, hospicja czesto to jedeyne miejsce gdzie czlowiek styka sie ze smiercia......Trzymala Cie Matka non stop za reke gdy gasla, gdy wila sie z bolu? WIdziales ludzi umierajacych na wozku tuz po przywiezieniu do hospicjum? Jak dzien w dzien ktos odchodzi bo wlasnie nadeszly upaly i codzienie smierc sie po kogos zglasza? Czy to harczenie to objaw umierania, czy zostac moze na noc bo moze to JUZ? Nie pisz ze umieranie jest latwe....Jak sie rodziles matka Twoja wila sie w bolu, bala sie porodu, cierpiala w trakcie....odchodzac z tego swiata odchodzi od tych ktorych sie kocha a nie od butow i samochodu. Hospicjum pokazuje jak byc czlowiekiem w tych ostatnich chwilach. W wiekszosci pracuja tam ludzie z misja, misja.....to nie jest praca dla byle kogo to praca dla wybranych. To sa akuszerzy ktorzy pomagaja przejsc na druga strone,......skarbem jest trafic na tych z gornej polki, emaptycznych co mowia o smierci normalnie a do tego z niesamowitym szacunkiem....to widziec gromnice plonace przy lozkach to widziec szloch, rzygajace dziecko na infomracje syna o smierci to umiejetnosc bycia w ciaglej pokorze do ludzi....tak trudnej mimo ze wierzy sie w Boga i Jemu ufa....to odkrywanie niekiedy czlowieczenstwa, gdzie ludzie przynosza posciel w kwiatki, detergenty, mleko i cukier do hospicjum aby podziekowac za opieke nad bliskim.....pisze haotycznie bo caly czas mam to w pamieci ...
5 lut 16:09 | ocena: 100%
Liczba głosów:6
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~marianna Użytkownik anonimowy
~marianna
Brak zdjęcia ~marianna Użytkownik anonimowy
do ~przytulisko aniołów:
Brak zdjęcia ~przytulisko aniołów Użytkownik anonimowy
5 lut 14:43 użytkownik ~przytulisko aniołów napisał:
...udało mi się być przy mojej Mamie do samego końca... to naprawdę ważne żeby przy Nich być...
tak to bardzo ważne być przy umierajacym w chwili jego śmierci. Ja byłam obecna przy moim umierającym synu. Miał 17 lat był chłopcem z zespołem Downa i mnie wybrał do towarzyszenia mu w tych ostatnich godzinach swojego zycia. To on w spokojnych słowach powiedział do mnie : mamo ja juz umieram już nie będe mógł do ciebie mówić. Dziękuje ci za wszystko.
Synku za co ty mi dziekujesz to ja dziekuję tobie za to ze byłes z nami.
-mamo nie płacz.
-nie płacze synku.
-to czemu takie kulki lecą Ci po policzkach?
-otarłam łzy.Poczekaj na tate on zaraz przyjedzie, jeszcze go nie ma.
-to nic.
I przestał oddychać. A ja do dziś nie mogę sie temu wszystkiemu nadziwić jak Moj upośledzony umysłowo syn potrafił przekazac mi tyle mądrości o sobie , śmierci życiu. Jak jestem wdzieczna jemu, Bogu i okolicznościom że mogłam to przezyc.
5 lut 15:56 | ocena: 100%
Liczba głosów:7
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~maluh Użytkownik anonimowy
~maluh :
Brak zdjęcia ~maluh Użytkownik anonimowy
Jezeli zyjesz to dobrze. Wszystko sie kreci.Wystarczy jednak ciezko zachorowac i wtedy widzisz cala beznadzieje tego nowego systemu gdzie liczy sie tylko ten ktory jest naj-. Najlepszy,najsilniejszy,najzdolniejszy,najbogatszy,najpiekniejszy itd. A gdzie jest miejsce dla zwyklych przecieynych ludzi ktorych jest wiekszosc?Jezeli nawet Cie przyjma do szpitala to tam sie dowiesz ze nie ma pieniedzy na leki dla Ciebie, nie ma pieniedzy na Twoje leczenie bo wiadomo masz juz 70 lat-jaka beznadzieja. I nikt nie moze Ci pomoc.Chyba ze wolontariuszka albo On,przyjda porozmawiaja jak z czlowiekiem, czasem przytula, pociesza a czasem walcza o Twoje zycie i organizuja pomoc u dobrych, ofiarnnych ludzi.. A gdzie jest panstwo Twoja Polska na ktorej panstwowosc placiles podatki ale najpierw uczyles sie,studiowales,awansowales,wychowales dzieci. I co? Dzisiaj dzieci nie maja pracy. Kochaja ale nie stac ich na oplacenie lekarza. Po co zatem taki nieludzki system? Po co bylo o taki system walczyc, w tym systemie zyc,po co pracowac i ponosic wysilek dla dobra .......czegos tam. A to czegos tam w najgorszym momencie Twojego zycia sie od Ciebie odwraca ,a ma twarz lekarza.
5 lut 15:00 | ocena: 100%
Liczba głosów:7
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~geo Użytkownik anonimowy
~geo
Brak zdjęcia ~geo Użytkownik anonimowy
do ~Jaśmina:
Brak zdjęcia ~Jaśmina Użytkownik anonimowy
5 lut 13:00 użytkownik ~Jaśmina napisał:
Ciekawi mnie tylko jedno - skoro ta Pani jest taka wrażliwa i ciepła oraz wcale nie żądna sławy i uznania, to skąd teraz te media, filmy, znane osoby wokół niej? Bo zdecydowała się pisać "bloga", a nie pamiętnik - czyli coś prywatnego, tylko dla siebie. N
Jak Ty szybko oceniasz ludzi... i to od razu pod kątem zawiści. No wiadomo, robi bloga dla sławy i kasy. Ta kobieta chce przecież nie tylko "oczyszczenia" swojej psychiki, ale chce też zwrócić uwagę na problem trudnego umierania, cierpienia, na to, czym jest hospicjum. To jest blog dla nas wszystkich. Każdy z nas może się kiedyś, a może nawet bardzo szybko znaleźć w takim miejscu, tylko jak się jest zdrowym i młodym, to się o tym nie myśli. Każdy boi się śmierci swojej i swoich najbliższych, więc poruszanie tej tematyki w otwarty sposób, nawet jeśli oprócz bloga ma to być książka i film i co tam jeszcze, jest bardzo potrzebne. I nie wiesz, na co autorka przeznaczy pieniądze zarobione na tym, może właśnie na jakiś konkretny, społeczny cel? Może na polepszenie warunków w jakimś hospicjum, w którym Ty się kiedyś znajdziesz? Czego Ci oczywiście nie życzę, ale życzę więcej tolerancji do innych ludzi, więcej empatii, a nie kategorycznych ocen.
5 lut 13:29 | ocena: 100%
Liczba głosów:9
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~takie jest życie Użytkownik anonimowy
~takie jest życie
Brak zdjęcia ~takie jest życie Użytkownik anonimowy
do ~kto pragnie więcej wiedzieć niech szuka:
Brak zdjęcia ~kto pragnie więcej wiedzieć niech szuka Użytkownik anonimowy
5 lut 14:34 użytkownik ~kto pragnie więcej wiedzieć niech szuka napisał:
Trudne umieranie jest w wielu przypadkach zawinione przez ludzi, którzy chcą żyć za wszelką cenę jeszcze i jeszcze. Moment tzw. śmierci jest dosyć elastyczny i podlega w częściowo też naszej decyzji. Szczególnie gdy człowiek jest starszy i widzi - czuje,
Mało kto potrafi znosić cierpienie nie dokuczając przy okazji innym ludziom, najczęściej najbliższym. Stosują metodę " Ja umieram ale tobie przez to też nie dam żyć ". Czasami nawet opiekun chorego umiera wcześniej od tego chorego. To jest skrajny egoizm, wręcz życiowy wampiryzm. Chory podessie się do zdrowego i go wykańcza. Tak bylo z moja znajomą, która opiekowała się swoja matką tak zagorzale, że sama nie poszła do lekarza. Potem juz było za późno. Zmarła a matka nadal żyje.
5 lut 14:48 | ocena: 71%
Liczba głosów:7
71%
28%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~kto pragnie więcej wiedzieć niech szuka Użytkownik anonimowy
~kto pragnie więcej wiedzieć niech szuka :
Brak zdjęcia ~kto pragnie więcej wiedzieć niech szuka Użytkownik anonimowy
Trudne umieranie jest w wielu przypadkach zawinione przez ludzi, którzy chcą żyć za wszelką cenę jeszcze i jeszcze. Moment tzw. śmierci jest dosyć elastyczny i podlega w częściowo też naszej decyzji. Szczególnie gdy człowiek jest starszy i widzi - czuje, że choroba ciała jest raczej śmiertelna to powinien się pogodzić z tym i przygotować się na przejscie za zasłonę a nie panikować . W takich przypadkach dusza jest gotowa opuścić ciało, lecz umysł i ciało nie chcą odejść (są przywiązanie do materii i dorobku życia) i dręczą siebie i innych chcąc przedłużyć sobie życie, do pewnego momentu to się udaje lecz ile niepotrzebnych cierpień sobie przysparzamy i naszej rodzinie. Każdy z nas zanim tu sie w cielił wiedział kiedy i w jaki sposób przejdzie do innego wymiaru - oczywiście, że tu w tych niskich wibracjach tego faktu nie pamiętamy. Sami wybieramy sobie doświadczenia (to co nas spotka) takie jakie są najlepsze dla naszego rozwoju.
5 lut 14:34 | ocena: 80%
Liczba głosów:5
80%
20%
| odpowiedzi: 7
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~An. Użytkownik anonimowy
~An. :
Brak zdjęcia ~An. Użytkownik anonimowy
To jedna z najmądrzejszych i najcieplejszych osob, jaką w życiu spotkałam.
5 lut 12:11 | ocena: 100%
Liczba głosów:13
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~andrzej Użytkownik anonimowy
~andrzej
Brak zdjęcia ~andrzej Użytkownik anonimowy
do ~wolontariuszka:
Brak zdjęcia ~wolontariuszka Użytkownik anonimowy
5 lut 14:21 użytkownik ~wolontariuszka napisał:
mozliwe ze tak jest,ale musisz wiedziec ze w trudnych czasach przyszło nam żyć, a raczej bezwzglednych.O każdy grosz trzeba walczyć, a nawet żebrać.Często w hospicjach przebywaja osoby nie ubezpieczone,bezdomne,Pomimo tego personel i wolontariusze zapewni
Nie mozna wszystkiego tlumaczyc trudnymi czasami. W ten sposob mozna usprawiedliwic wszystko i jesli za jakis czas opieka nad chorymi i niepelnosprawnymi stanie sie nieoplacalna (bo takie czasy) i nei znajda sie chetni do wolontariatu, to w imie ciecia kosztow dopuszczalne bedzie ich zabijanie (eutanacja przymusowa).
Sadze, ze w takim miejscu powinien pozostac pierwiastek uczuc, nie mozna absolutnie wszystkiego przekladac na kase, bo to nei na tym polega. Nie szukajmy usprawiedliwien, bo przez nie bedziemy sie zatracac coraz bardziej.
5 lut 14:31 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~córka Użytkownik anonimowy
~córka
Brak zdjęcia ~córka Użytkownik anonimowy
do ~takie jest życie:
Brak zdjęcia ~takie jest życie Użytkownik anonimowy
5 lut 14:48 użytkownik ~takie jest życie napisał:
Mało kto potrafi znosić cierpienie nie dokuczając przy okazji innym ludziom, najczęściej najbliższym. Stosują metodę " Ja umieram ale tobie przez to też nie dam żyć ". Czasami nawet opiekun chorego umiera wcześniej od tego chorego. To jest skrajny egoizm,
Znam to z własnego życia.Mój tata był zawsze kochanym dobrym człowiekiem.Obecnie ma 90 lat.Zmogła go starośc i choroba Parkinsona.Od 6 lat leży w łóżku.Zapewniam mu wszystko a może i więcej.Sama od tych 6 lat nie przespałam ani jednej całej nocy,nie miałam choćby jednego wolnego dnia.Jestem na każde zawołanie.Tylko ja,bo nie mam rodzeństwa.Tata tylko mnie uważa.Koleżanki pielęgniarki /tez jestem z zawodu pielegniarka/ chciały mi pomóc.Nierealne.Potrafił nie wołać nikogo przez całą noc wiedząc ,że to nie jestem ja.Gdy tylko wyszły za drzwi wołanie co pare min,podaj,zmień,popraw,siusiu,pić,......Kocham go ale brakuje mi sił.
5 lut 16:00 | ocena: 100%
Liczba głosów:4
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Inne artykuły:

Poprzednia
  • 1
  • 2
Następna »