Artykuły

Tchnienie minionej epoki

Monika Zakrzewska

Z wykształcenia pielęgniarka i położna. Pracowała w szpitalu, w salonie kosmetycznym, w żłobku, w zakładzie pogrzebowym, sprzedawała broń myśliwską, robiła obrazy z suszu, a teraz pracuje w firmie reklamowej. Jeździ na motocyklu. W duchu żyje jednak w przedwojennych czasach, gdzie panie chodziły w kapeluszach, a panowie bez pardonu całowali kobiety w dłoń. Dlatego na swoim blogu cofa się w czasie pisząc o niesłusznie (jej zdaniem) zapomnianych ludziach kultury i sztuki. Każdą historię znajduje sama, by potem pracować nad nią nawet kilka tygodni. Największe wrażenie zrobiła na niej opowieść o Fryderyku Jarosym. Pogromcy niewieścich serc, w którym nawet ona mogłaby się zakochać. Jego los był jednak tragiczny.

Blog Moniki Zakrzewskiej cosiedziwisz.blog.pl zwyciężył w konkursie Blog Roku 2011 w kategorii "Kultura".

Proponuję Monice spotkanie nie gdzie indziej jak w jej ukochanym Krakowie. Proszę, by sama zaproponowała miejsce, w którym porozmawiamy przy kawie. Pada na Kawiarnię Europejską w Rynku. Wcale mnie to nie dziwi. Secesyjne wnętrza i angielski bar wprawiają w klimat dawnych lat. Do tego Monika z wypiekami na twarzy opowiadająca o Eugeniuszu Bodo i innych amantach przedwojnia. Gdyby nie to, że mam przed sobą dyktafon, byłabym pewna że przeniosłam się w czasie.

- Michał Żebrowski, juror w konkursie Blog Roku 2011, określił Twojego bloga jako tego, z którego tchnie duch minionej epoki. Co najbardziej pasjonującego znalazłaś w tej "minionej epoce"?

- Gdy byłam małą dziewczynką byłam pewna, że życie przed wojną było czarno-białe, a ludzie żyjący w tamtych czasach szybko chodzili. To widziałam bowiem w niemych filmach z Charlie Chaplinem oraz Flipem i Flapem. Fascynowało mnie to już od dziecka i do dzisiaj fascynuje. Brakuje mi "normalnego życia" (o dziwo) bez komputerów, komórek i wszelkich udziwnień technicznych. Nowoczesność oddala ludzi od siebie. Życzyłabym sobie więcej bliskości, prawdziwych więzi, a nie szybkiego kontaktu przez SMS-a czy Facebooka. Moja znajoma z pracy powiedziała ostatnio, że dzisiaj przez to robi się ciszej - ludzie coraz mniej rozmawiają ze sobą na żywo.

Brakuje mi też dawnej elegancji. Ubiory były cudowne! Mój dziadek nie wyszedł z domu bez krawata i bez kantów na spodniach. Fascynują mnie kapelusze, eleganckie rękawiczki, parasolki. W dzisiejszych czasach zanika też kultura mowy, mówimy coraz szybciej, stosujemy skróty myślowe. Marzy mi się także, żeby panowie tak jak kiedyś całowali panie w dłonie!

- A perspektywa wojny?

- No właśnie. To sprawia, że mimo wszystko nie chciałabym się do tych czasów przenieść. W pewnym sensie ten okres fascynuje mnie z innego powodu. "Fascynuje" to może złe słowo. Mam na myśli wielką sławę i wspaniałe luksusy moich bohaterów i nagle zetknięcie z Holocaustem, wyrywaniem paznokci, śmiercią. A po wojnie często kulka w łeb od "przyjaciół", albo samotna śmierć gdzieś za granicą. To mnie przeraża, ale i fascynuje w pewien sposób.

- Blogi o tematyce kulturalnej to wciąż jednak nisza. Myślisz, że pisanie takiego bloga może być swego rodzaju "misją", czymś co zachęci ludzi, by w dobie komercji pamiętali o pięknych symbolach historii? Czy od początku chciałaś trafić tylko do ludzi mających podobną pasję?

Rzeczywiście, to nie jest blog, który przyjmie się ad hoc. Zdaję sobie sprawę z tego, że taką tematykę trzeba lubić. Z drugiej strony jestem pewna, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, tylko musi dać temu szansę. Moim największym marzeniem jest to, by osoba która gdy już wejdzie na blog, chociaż na chwilę się tutaj zatrzymała i poznała historie tych fascynujących osób. Nie warto przecież skupiać się tylko na teraźniejszości. Jeżeli my nie będziemy pamiętać o tamtych ludziach, to kto będzie pamiętał o nas? Tak, tak, wiem że to brzmi bardzo nostalgicznie.

- Która historia wciągnęła cię najbardziej?

- Oj, nie mam wątpliwości - historia Fryderyka Jarosy, przedwojennego konferansjera. Fascynuje mnie pod wieloma względami. Nie był Polakiem, ale Polakiem się stał. Pochodził z Węgier. Przyjechał do Polski wraz z rosyjskim kabaretem "Niebieski ptak". Został w Polsce i pracował jako menadżer gwiazd. To właśnie on odkrył wielki talent Hanki Ordonówny. Nauczył ją jak śpiewać i jak chodzić po scenie, żeby wzbudzać zachwyt. Pięknie się wysławiał, mimo że przyjeżdżając do Polski nie znał ani słowa w naszym języku. Był przystojny, inteligentny, elegancki, z poczuciem humoru. Niejedna kobieta straciła dla niego głowę. Wcale się nie dziwię. Ja też mogłabym się w nim zakochać! Niestety, aresztowano go w 1939 roku. Zbiegł z transportu i ukrywał się. Po powstaniu warszawskim był więźniem obozu koncentracyjnego Buchenwald. Po II wojnie wyemigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie żył w biedzie. W 1948 roku warszawski rząd odebrał mu obywatelstwo.

Oglądałam jego krótkie występy w polskich filmach i słuchałam audycji z jego udziałem. Stąd tyle o nim wiem. Mam w głowie obraz tego, jak się poruszał, jak mówił. Fascynujący człowiek!

- Trochę tak. Nie sądzę, by to był jedyny argument, dla którego prowadzisz bloga. Co jeszcze Cię motywuje? Bo rozumiem, że nie perspektywa sławy, pieniędzy i wielkiej kariery.

- "Wielka sława to żart" (śmiech) Tak, masz rację. Potrzebuję w życiu ciągłej podniety emocjonalno-intelektualnej. Gdy przygotowuję nowy wpis (co zazwyczaj zajmuje mi długie godziny), czuję się jakbym była pijana. Czerpię z historii tych ludzi jak pasożyt. Jednocześnie pobudzam ich do życia na nowo, czerpiąc naukę dla siebie.

Zakurzone, autentyczne zdjęcie Agenta nr 1 i związana z tym historia - czytaj dalej

Poprzednia Następna »
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych.
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.
Napisz komentarz...

 
Brak zdjęcia












Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (85)

Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~krakuscija Użytkownik anonimowy
~krakuscija :
Brak zdjęcia ~krakuscija Użytkownik anonimowy
W jednym z wodewili Bałuckiego lub piosenek sprzed II Wojny Światowej, pewien Pan śpiewał do swej Ukochanej tak : "... Całuję Twoją dłoń, Madame - śniąc, że to usta Twe. Z radości rżę jak koń, Madame, bo Dobry Ton tak chce ..." = i ja nadal tak czynię jako pan w hmmm "pewnym" wieku. I tylko niektóre kobiety zarzucają mi niestosowność zachowania. Natomiast Młode Roczniki przyjmują ten gest z uroczym zawstydzeniem, akceptując go jako miły choć staromodny.... Zasada - jako słuszność dla tamtej galanterii była potwierdzona w codzienności m.in. przez licznych nas oraz Autorytety naszych czasów np. Prymasa 1000-lecia ks. Wyszyńskiego, który bez wahania całował kobiety w rękę. A na liczne zarzuty swoich xx. Biskupów, ze to one winny go całować w pierścień Kardynała odpowiadał, że w ten sposób składa hołd dla Stwórcy, iż stworzył Matkę - Kobietę i w postaci Maryi dał nam Jezusa Chrystusa. Zaś Kobietom dziękował tym pocałunkiem, że chcą być Matkami, z szacunku dla własnej ...
24 lut 10:39 | ocena: 100%
Liczba głosów:10
100%
0%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~dzisiejszy Użytkownik anonimowy
~dzisiejszy :
Brak zdjęcia ~dzisiejszy Użytkownik anonimowy
To było WIELKIM skandalem pozbawienie F.Jarosy obywatelstwa polskiego.Człowiek,który całym sercem oddany był Polsce i wszystko co potrafił robił dla jej dobra zamiast być w gronie Polaków WYRÓZNIANY I i podawany za przykład do nasladowania został potraktowany tak niewdzięcznie,wrecz PODLE! Mogę zrozumieć izolowanie ludzi,,którzy po zakończeniu wojny usiłowali zbrojnie przeciwstawić się ustanowionemu przez zwycięzców porządkowi politycznemu i wywołać kolejną po Powstaniu Warszawskim rzeż Polaków w myśl obłędnie pojętemu patriotyzmowi,ale w żadnym przypadku nie uznam za zasadne traktowanie ludzi,którzy zasłużyli na wszelkie zaszczyty a nie na napiętnowanie!
24 lut 11:17 | ocena: 85%
Liczba głosów:7
85%
14%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~Bez_przebaczenia Użytkownik anonimowy
~Bez_przebaczenia :
Brak zdjęcia ~Bez_przebaczenia Użytkownik anonimowy
Przed II wojną światową, droga pani, większość Polaków miała problem z jakimkolwiek łachem na grzbiet. Większość chłopów, w tym i dzieci wiejskich od wczesnej wiosny do zimy chodziło boso, bo po prostu nie było pieniędzy na buty. Większość polskich chłopów na tak zwanym przednówku głodowała. Dziadek mojego męża zmarł z głodu na przednówku. Jego żona nie miała pieniędzy na oplacenie mszy i ksiądz kazal wyrzucić jego trumnę z kościoła Biedna tlumaczyła się, że ostatnie grosze wydali na kartkę do spowiedzi !!! Wtedy miejscowi chłopi zbuntowali się i zmusili księdza do odprawienia mszy pod groźbą obicia tłustej mordy !!!
Było to we wsi Szerzyny gdzieś koło Tarnowa i Jasła.
Bardzo ciekawa jestem, czy ktoś z tej wsi jeszcze pamięta to zdarzenie.
24 lut 11:33 | ocena: 50%
Liczba głosów:6
50%
50%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~wykładowca dziennikarstwa Użytkownik anonimowy
~wykładowca dziennikarstwa :
Brak zdjęcia ~wykładowca dziennikarstwa Użytkownik anonimowy
Spodziewałam się tekstu na temat Fryderyka Jarosego, a nie przeciętenej jakości rozmowy z blogerką. Materiał dziennikarski średniej jakości, słaby językowo, stylowo- czy ktoś go poprawiał przed publikacją? Niepotrzebne są powtórzenia różnych słów np. CZERPIĘ! Np. Czerpię z historii tych ludzi jak pasożyt. Jednocześnie pobudzam ich do życia na nowo, czerpiąc naukę dla siebie.; .... Są przecież synonimy słowa Polska: Przyjechał do Polski wraz z rosyjskim kabaretem "Niebieski ptak". Został w Polsce i pracował jako menadżer gwiazd.
Kolejno! Zdecydujcie się czy nazwisko Jarosego odmieniacie, czy nie... Największe wrażenie zrobiła na niej opowieść o Fryderyku Jarosie. - JAROSYM jeśli już!!!; a kilka akapitów dalej: Oj, nie mam wątpliwości – historia Fryderyka Jarosy, przedwojennego konferansjera. Nadto nie należało powtarzać w odpowiedzi słowa historia, mimo że padło w pytaniu. Przecież można je zastąpić: opowieść, życie, życiorys, biografia itp.
Myślę, że moi studenci będą mieli dużo radości przy poprawianiu tego tekstu na najbliższych zajęciach dotyczących warsztatu językowego. Dziękuję ONECIE! Reasumując -kiepski wywiad, plus małe przygotowanie zadającego pytania, którego nie nazwę dziennikarzem - by nie obrażać kolegów po fachu. Szkoda.
24 lut 12:06 | ocena: 100%
Liczba głosów:4
0%
100%
| odpowiedzi: 3
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~musamman Użytkownik anonimowy
~musamman
Brak zdjęcia ~musamman Użytkownik anonimowy
do ~wykładowca dziennikarstwa:
Brak zdjęcia ~wykładowca dziennikarstwa Użytkownik anonimowy
24 lut 12:06 użytkownik ~wykładowca dziennikarstwa napisał:
Spodziewałam się tekstu na temat Fryderyka Jarosego, a nie przeciętenej jakości rozmowy z blogerką. Materiał dziennikarski średniej jakości, słaby językowo, stylowo- czy ktoś go poprawiał przed publikacją? Niepotrzebne są powtórzenia różnych słów np. CZ
Panie "wykładowco dziennikarstwa", to Pański tekst jest "stylowo" słaby. Niech Pan się zdecyduje, kto jest podmiotem Pańskiej wypowiedzi, bo jest ona tak mętna, że nie wiadomo do kogo kieruje Pan swe słowa: "Zdecydujcie się czy nazwisko Jarosego odmieniacie, czy nie... Największe wrażenie zrobiła na niej opowieść o Fryderyku Jarosie." Kolejno! (przy okazji- Pan nie zna prawidłowego użycia słowa "kolejno", więc zastosowałem je tu z ironią)- dlaczego nie bierze Pan cytatów w cudzysłów? Do tego robi Pan błędy interpunkcyjne, co sprawia, że Pański tekst jest słabo zrozumiały. W to, że Pańskie "wykłady" dostarczają studentom "dużo radości" to akurat nie wątpię.
20 mar 13:07
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~jotes Użytkownik anonimowy
~jotes :
Brak zdjęcia ~jotes Użytkownik anonimowy
Co to za styl pisania? "Aresztowano go", zamiast nazwać rzecz po imieniu "aresztowali go Niemcy". Potem jest jeszcze lepiej "kula w łeb od przyjaciół", fakt NKWD i SB to byli nie tylko przyjaciele, ale można powiedzieć rodzina, więc tym bardziej boli. I tak ma szczęście, że emigrował, bo wielu polaków nie miało tyle szczęścia i zostali zamordowani po wojnie przez tych "przyjaciół". I na koniec "warszawski rząd" odebrał mu obywatelstwo. To mistrzostwo świata... Można się tylko domyślać, że "warszawski" oznacza komunistyczny rząd PRL, w którym paradoksalnie było jak zwykle też mało prawdziwych Polaków. Ten dodatek, że " żył w biedzie" w Wielkiej Brytanii ( w domyśle Anglii ) miał rzekomo podkreślić, że wypędzenie spowodowało tę biedę. No to współczuję bardzo, ale to bardzo temu panu, bo bieda powojenna w Polsce pewnie była lepsza od tej brytyjskiej? Miał jeszcze możliwość powrotu na Węgry, tam w Budapeszcie nikt nie ucierpiał w czasie wojny, bo nie było holokaustu i prześladowań. Po co więc pchać się do tej wrednej antysemickiej Polski?
24 lut 12:00 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
0%
100%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~Babette Użytkownik anonimowy
~Babette :
Brak zdjęcia ~Babette Użytkownik anonimowy
Do redaktora/rki: absolutnie nie mozna powiedziec ani napisac: "panowie pez pardonu calowali wszystkie kobiety w rękę". To nielogiczne i absurdalne, pocałowanie dłoni było i jest wyrazem szacunku, do tej konkretnej-i wszytskich w ogóle kobiet. Nie jest to i nie bylo nic wstrętnego, ani poniżającego, ani ubliżającego- więc nie można użyć tu zwrotu oznaczającego: "bez litości, bez oszczędzania nikogo", mimo, że korespondując z treścią artykułu JEST nieco staroświecki i już wyszedł raczej z użycia...
24 lut 10:32 | ocena: 100%
Liczba głosów:5
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~phi Użytkownik anonimowy
~phi :
Brak zdjęcia ~phi Użytkownik anonimowy
Fryderyk Jarosy nie zbiegł z transportu. Uciekł pilnującym go konwojentom w drodze na przesłuchanie na Szucha. Był traktowany nieco łagodniej ze względu na obywatelstwo austriackie. Potem rzeczywiście się ukrywał, także w getcie warszawskim. . Posiadał tylko honorowe obywatelstwo polskie, którego go pozbawiono.
Warto interesując się postacią poczytać więcej, niż portale internetowe. Polecam książkę pani Stefanii Grodzieńskiej "Urodził go Niebieski Ptak" m.in.
24 lut 13:41
Liczba głosów:0
0%
0%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~jk Użytkownik anonimowy
~jk :
Brak zdjęcia ~jk Użytkownik anonimowy
Szczerze podziwiam - prawdziwa pasja, to cos najpiekniejszego, co moze sie w zyciu przydarzyc....
24 lut 10:16 | ocena: 77%
Liczba głosów:9
77%
22%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~Albert Użytkownik anonimowy
~Albert :
Brak zdjęcia ~Albert Użytkownik anonimowy
Chciałem przeczytać fajny artykuł promowany na stronie głównej. Nie wiem dlaczego, ale przekierowało mnie tutaj. Nie interesuje mnie ten wywiad.
24 lut 10:10 | ocena: 55%
Liczba głosów:20
55%
45%
| odpowiedzi: 5
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Inne artykuły:

Poprzednia
  • 1
  • 2
Następna »