Opowiedz o początkach swojego blogowania. Pisałeś, że byłeś uzależniony od blogów...
Przemek Bednarczyk: Najczęściej pisywałem z nudów w pracy, chyba podobnie jak dzisiaj wielu bywalców Facebooka i innych portali społecznościowych. Czasami wspomniałem o jakiejś imprezie, filmie, ciekawym wydarzeniu, zdarzały się próby zabawy słowem. Uzależnienie, o którym gdzieś wspomniałem, dzisiaj nazwałbym raczej fascynacją nowym zjawiskiem i ciekawością ludzi, którzy biorą w nim udział. Najczęściej byli to bliscy znajomi, albo wkrótce stali się znajomymi. Spotykając się w realu, żartowaliśmy: Cześć, co słychać, a z resztą, czytałem na blogu...
Dużo z tych blogowych znajomości przenosiło się do reala? Utrzymujecie kontakty do dziś?
PB: To podobna sytuacja jak ze znajomościami z lat szkolnych, studenckich czy byłej pracy. Część znajomości przechodzi próbę czasu i kontakty utrzymuje się do dzisiaj, a niektóre z nich przerodziły się w stałe przyjaźnie, a nawet małżeństwa.
Zmieniłeś formułę blogu - z osobistych zapisków na fotoblog. Dlaczego już nic nie piszesz?
PB: Nie czuję takiej potrzeby, dużo więcej satysfakcji daje mi prezentacja zdjęć.
Od kiedy interesujesz się fotografią? Jaka była Twoja droga do zostania profesjonalnym fotografem?
PB: Od momentu, kiedy jako mały chłopiec pobiegłem ze Smienią fotografować Wyścig Pokoju, choć póżniej z tą fotografią różnie bywało. Przez wiele lat robiłem zdjęcia głownie dla siebie i do szuflady, internet w tym .m.in. blog pozwolił mi na publiczne dzielenie się swoim hobby, które z czasem przerodziło się w zawód.
Który rodzaj fotografii jest Twoim ulubionym?
PB: Najbardziej lubię utrwalać ludzi i ich historie, emocje, pracę, fascynacje, szczególne wydarzenia w ich życiu, czyli reportaż i portrety, ale wkręcam się też w inne tematy. Lubię wyłapywać z otoczenia ciekawe kompozycje, detale, czasami krajobrazy, podglądać życie ulicy...
Czy pracujesz potem nad zdjęciami, czy starasz się je robić tak, aby nie wymagały poprawek?
PB: To zależy jaki rodzaj zdjęć robię. Realizacje komercyjne zwykle podlegają pewnej obróbce, nawet jeśli wyglądają dosyć naturalnie. W przypadku zdjęć prywatnych to jest różnie, ale ostatnimi czasy staram się nie ingerować za wiele.
Zwiedziłeś kawał świata. Które miejsce wywarło na Tobie największe wrażenie?
PB: Świat jest tak różnorodny i ciekawy, że wszędzie znajdą się interesujące tematy. Największą łatwość robienia zdjęć mam podczas podróży, inspirują i wciągają mnie nowe miejsca, ludzie, wydarzenia. Zwykle jestem pod największym wrażeniem ostatnio odwiedzonego miejsca, więc w tej chwili jest to Nowy Jork. Jednak teraz wyzwaniem jest dla mnie zrobienie ciekawych zdjęć w Polsce, np. długa i konsekwentna realizacja jednego pomysłu. Poza tym chciałbym w najbliższym czasie pojechać do Iranu.
Robisz także fotosy do filmów, teledysków. Na czym polega taka praca? Na pięknym sportretowaniu gwiazd?
PB: To zależy jakie oczekiwania ma klient i do czego mają zostać wykorzystane zdjęcia, ale najczęściej jest to reportaż z planu zdjęciowego i portrety.
Czy miałeś jakieś śmieszne lub straszne przeżycia, podczas tworzenia sesji fotograficznych?
PB: Z każdej sesji, a tym bardziej wyjazdu, znalazłoby się kilka ciekawych opowieści. W Kambodży, podczas burzy, złodziej włamał się do pokoju, w którym spałem, tym sposobem straciłem cały sprzęt fotograficzny i część zdjęć. Jeden z ostatnich ocalałych plików to dziewczynka bawiąca się na plaży w Tajlandii, jedno z moich ulubionych zdjęć. Rok poźniej nagrodzone na międzynarodowym konkursie z finałem w... Kambodży.
Czy jest ktoś wśród fotografów, kogo szczególnie cenisz?
PB: Jest wielu fotografów, których cenię szczególnie; pierwsi, którzy przychodzą mi na myśl, to klasycy fotoreportażu: Henri Cartier-Bresson, Robert Capa czy Bruce Davidson, oraz wielu innych z legendarnej agencji Magnum. Jeśli chodzi o modę, to Helmut Newton, portrety to m.in. Arnold Newman.
Z polskich twórców szczególnie cenię Tomka Sikorę, a z młodego pokolenia Rafała Milacha i Bartka Pogodę, który pomagał mi w moich pierwszych krokach związanych z fotografią.
Jesteś najstarszym blogerem w serwisie blog.pl. Jak się z tym czujesz?
PB: Mam najstarszego bloga, choć pierwszy był Minimal. Nie ma to wpływu na moje samopoczucie, a czuję się świetnie.
Co ciebie motywuje do nieprzerwanego kontynuowania blogu od tylu lat?
PB: Jest to dobra forma dokumentacji oraz prezentacji zdjęć znajomym i innym internautom.
Rozm. Monika Fiołek
Szukamy najstarszego polskiego blogera! Jeżeli znasz kogoś, kto bloguje nieprzerwanie dłużej niż Bedur, powiadom nas o tym. Zgłoszenia można przesyłać na adres waszymzdaniem@poczta.onet.pl lub zostawiać adresy blogów w komentarzach pod tą rozmową.